środa, 28 października 2015

Rozdział #8 "Kolejna Historia"




Usiadłam obok mojego ojca. -Wiesz, coś może czy matka przyjedzie? - mruknęłam, spoglądając na tate.
-Eh, tak jakiś tydzień temu do mnie dzwoniła, ona chce ci zrobić " niespodziankę ". - Zaczęłam się śmiać jak opętana, serio NIESPODZIANKĘ ?! - Jasne. Dzięki, jakby co trzymaj ją w miarę długo. - zaczęłam wycierać łzy lecące, w z dłuż mojej twarzy. - Jaka ona śmieszna. - Rzuciłam na od chodnie. Wyszłam z mieszkania mojego taty, i weszłam do samochodu.
Dziś mam zamiar pojechać na tor, nie to nie ten tor, na którym mam się ścigać, jest to zupełnie inny. Za opuszczoną fabryką, ogólnie dawno tam nie byłam. Czas odwiedzić stare śmieci.  Postanowiłam chłopakom wysłać sms'y, że dziś mnie nie będzie w domu, i lepiej żeby nie roznieśli chałupy.

-Hej, Matt! - krzyknęłam radośnie, ciesząc się, że odebrał chociaż raz.
-No, hej.
-Sprawdź najbliższy samolot z Irlandii do Londynu. - mruknęłam już mniej entuzjastycznie. Wjeżdżając na parking zauważyłam, Kevina - właściciela, toru. Taaak, z nim jest długa historia... No ale nieważne, jest to mój dobry kumpel. No i jest też mechanikiem. Tyle powinno wam wystarczyć.
-Jasne, jutro jest najbliższy samolot, jakoś o północy.
-Spoko, dziena. - rozłączyłam się.
Wysiadłam z samochodu. I zauważyłam Kevina, który się cieszył jak głupi, gdy mnie zobaczył. Nie chcę pominąć tego, że było tu sporo osób z mojej szkoły. I nie powiem, motorami nie grzeszą.
-Hej! - krzyknęłam do Kevina.
-Jak dawno Cię tu nie było! - krzyknął Kevin jeszcze głośniej, zwracając uwagę niektórych osób, wiecie co? Zauważyłam tu tą nową dziewczynę. Za chiny nie pamiętam jak miała na imię. 
-Powiedz, mi mój drogi czy dziś są jakieś wyścigi?- mruknęłam.
-Tak! - rzucił się na mnie, i mnie mocno uścisnął.
Dobra, może powiem wam tą historię. Widzę, że jest to nieuniknione.

Więc, Kevin to dobry przyjaciel mojego ojca, kiedyś gdy byłam młodsza no miałam jakieś 13lat. (Moi rodzice byli już po rozwodzie, i byłam już  w Londynie u taty.) Zabrali mnie na ten sam tor, na którym jestem dzisiaj. I pozwolili mi się przejechać, Enduro 250. Pamiętam jeszcze jaka byłam szczęśliwa. Tak zaczęła się moja miłość do mechaniki. Oraz jazdy na tych cudeńkach. Ale wracając. Często wieczorami wymykałam się do Kevina, i jeździłam na jego (już naprawionych. Bo często dostawał zmasakrowane motory)
cudeńkach. I nauczyłam się je naprawiać, więc często po szkole pomagałam mu. Koniec Historii.
-Okej mogę się na czymś przejechać ? -zapytałam.
-Jasne! - krzyknął aż mu oczy się zaświeciły.
Weszliśmy do garażu w którym zobaczyłam sporą ilość motorów. Od Enduro po yamahy. Hmm niezłe.
-Skuszę się na... Yamaha R1 -mruknęłam, dotykając palcem kierownicę.
-Jasne. Tylko sprawdzę, hamulce.
-Spoko.
Wyszłam z garażu gdzie byli jacyś mięśniacy popisujący się przed swoimi dziewczynami. Zaśmiałam się cicho, gdy nie potrafił nawet porządnie zahamować.
-Co taka dziewczyna jak ty robi w tak niebezpiecznym miejscu?- Zapytał jakiś brunet. -Zaśmiałam się z niego. I podeszłam do Kevina. Gdy wyprowadzał motor.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz