czwartek, 17 września 2015

Rozdział #4 "Cześć, jestem Selena."




†                                       †
Obudziłam się rano, cała obolała. Chyba wiem czemu. Znowu on. Dlaczego? Dlaczego teraz?!
Wszystko zaczęło się układać, chodzę do szkoły ( Co z tego, że z przymusu?), nie mieszkam z rodziną, mam coraz większe zyski, jest idealnie. Ale teraz? DUPA!
Musiał się pojawić. To sobie moment wybrał - Warczałam na siebie w myślach. Jestem idiotką. Ochrzaniam go, jak to PRAWIE nie jego wina. Żal.
Dobra, koniec użalania się nad sobą. Która godzina? - zapytałam samą siebie. Gratuluję. Przywaliłam sobie dłonią w czoło. Z pod poduszki wyciągnęłam białego IPhon'a - Szósta, super.
Wyszłam z łóżka, bo zapewne nie mogła bym dalej spać, wyciągnęłam z szafy czarne spodnie z zamkami, czerwoną koszulkę, i jakieś dodatki. Poszłam do łazienki wziąć prysznic bo, wczoraj zapomniałam. Po kilku minutowym prysznicu, wyszłam z kabiny i wytarłam się porządnie, wcześniej przygotowane ubrania znalazły się na moim ciele. Idealnie.
Wyszłam z łazienki po jakiś piętnastu minutach, i w rękę wzięłam, mój plecak. Zeszłam na dół, w kuchni zastałam Zayn'a odwrócony był do mnie tyłem, chyba robił coś na śniadanie.
-Hej, idziemy razem do szkoły? - Zapytałam, na co chłopak momentalnie się odwrócił.
-Hej, spoko. Jak się czujesz? - Dotknął mojego czoła. -Tak wcześnie wstałaś, chora jesteś czy co?- Udawał lekarza.
-Ha-ha-ha, nieśmieszne. - Powiedziałam siadając, na stołku, naprzeciwko bruneta.
-Mi też zrób. -Dodałam.
-Jasne, jakie chcesz płatki? - Nie przemyślałam tego, że robi płatki.
-Eee, czekoladowe!
Po kilku minutach, opróżniliśmy nasze miski i wyszliśmy z domu.
-Jedziemy, samochodem ? - Zapytał gdy zbliżaliśmy się do garażu.
-Nie, rowerem. -Powiedziałam sarkastycznie, na co się zaśmiał i wsiadł do samochodu.

W szkole byliśmy spóźnieni, ciekawe czemu nie? Skoro wstałam szybciej. Taa.. Zayn'owi zachciało się jechać do Starbucks'a i stać w kolejce. Idiota, ciota i nie wiem co jeszcze. Nie ważne. Przyszłam do klasy spóźniona.
-Dobry, przepraszam za spóźnienie. -Powiedziałam po czym, poszłam do swojej ławki, na końcu sali.
-Dobrze, a więc.. [...]
Siedziałam pisząc sms'y z Zayn'em, trochę go po wkurzałam, jaki to on zły i niedobry.
-Wiktoria Morgan, proszona do dyrektora. - Usłyszałam w sali echo, z głośników. Wzruszyłam ramionami, i wzięłam moją torbę, wychodząc z sali otrzymałam sms'a.

OD: Zayn

Co zrobiłaś? xx

DO: Zayn

Właśnie nie wiem, lel. Xx

Szłam w z dłuż korytarza, szukając gabinetu. Po kilku minutach i zakrętach znalazłam się w gabinecie.
-Dobry, w czym mogę pomóc ? - Zauważyłam jakąś dziewczynę, i chyba jej rodziców.
-W ramach kary, oprowadzisz naszą nową uczennicę, po szkole. - Powiedział Dyr.
-Jakiej kary? - Zapytałam nie wiedząc o co chodzi, przecież nic nie zrobiłam. Znaczy chyba nic.
-Wczoraj na przerwie wyszłaś po za teren szkoły, w czasie którym powinnaś być w szkole. Nawet się nie sprzeciwiaj mamy nagrane. - Prychnęłam w odpowiedzi.
-Dobra. - Mruknęłam.
Dziewczyna o ciemnych włosach, i piwnych oczach podeszła do mnie. - Cześć, jestem Selena. -Gdy mi się przedstawiła, jej rodzice wyszli, razem z Dyrkiem, pewnie coś obgadać.
-Wiesz moi rodzice nie pozwolili mi się zbliżać, do niejakiej Morgan? Nie wiem. - Dodała.
-Aha, ja się nazywam W-wiktoria. -Postanowiłam, na prawdę.
Niech dziewczyna, się zaaklimatyzuje, później, zobaczymy.
Wyszłam z gabinetu, z tą całą Seleną. -Do której klasy chodzisz? Mogę twój plan zajęć? Co chcesz najpierw zobaczyć? -Zadawałam pytania jak najęta, postanowiłam na bycie "miłą". Zobaczymy jak Ci to wyjdzie. - Usłyszałam w głowie, męski głos. Czyli to prawda. Jednak...
W między czasie dostałam Sms'a od Toma.

OD: Tom'a

Wyścigi przełożone o dwa dni. Po szkole musisz być w domu, pilna sprawa.

Zmarszczyłam brwi, na tajemniczość chłopaka, no cóż to jest Tom tego nie ogarniesz.
-Coś się stało?- Zapytała Sel.
-Nie nic. Eee.. masz ten plan?
-Tak, tak jasne już daję. - Dziewczyna przeszukała swoją torbę i wyciągnęła szary zeszyt z gumką, ściągnęłam gumkę i otworzyłam zeszyt na pierwszej stronie.

Selena Styles  Klasa : 2a

-Na której, stronie masz plan ? -Zapytałam, nie mogłam się nadziwić, ma takie samo nazwisko jak Harry. Muszę go o to zapytać.
-Na pierwszej stronie, a w jakiej ty jesteś klasie? - zapytała brunetka.
-Jestem w 2c. - mruknęłam, spoglądając na plan.
-Drugi masz w-f, pierwsza lekcja już minęła, chodź zaprowadzę Cię na salę, zaraz dzwonek. - Powiedziałam spoglądając na dziewczynę, która się do mnie uśmiechnęła. Ruszyłam w przeciwną stronę gabinetu, i znalazłyśmy się pod kantorkiem, w-f'istki.
-Dzień dobry, ee mogła bym prosić o klucz, oprowadzam nową uczennice, po szkole. - powiedziałam niezręcznie.
-Jasne. - uśmiechnęła się ciepło, nauczycielka i ruszyła w głąb pokoju, po chwili przychodząc z metalowym kluczykiem, na czerwonej zawieszce.
-Mamy razem W-f. - powiedziałam beznamiętnie.
-Super! -Ta dziewczyna tryska energią, serio. Nie wiem, co w tym fajnego, że się ma w-f. Dziwna jest.

Weszłam do pomieszczenia razem z brunetką, zapalając po drodze światło w naszej, przebieralni. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam telefon, zaczęłam grać w Flappy Bird, głupia jest ta gra, cały czas przegrywałam. Waląc ptakiem o zieloną, rurę. Mój wynik to 1.
-Ehgem, czemu się nie przebierasz?-Usłyszałam głos, brunetki robi się irytująca, tymi ciągłymi pytaniami.
-Nie ćwiczę? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, podnosząc brwi do góry. -Chcesz coś jeszcze?-mruknęłam z niechęcią.
-Chciała bym Cię poznać. -powiedziała, brunetka dosiadając się do mnie, zablokowałam IPhon'a patrząc na nią zdziwiona.
-Poznać. Mnie?-Zapytałam ze zdziwieniem które, za wszelką cenę starałam się ukryć. Chyba nie zauważyła.
-Tak, wydajesz się ciekawą osobą, widzę, że coś ukrywasz. -zmrużyłam oczy, przysięgam na sto procent z ciemnych piwnych oczu, zrobiły się czarne.
-Ja nie chcę CIEBIE poznawać. Staram się być miła, i robię to tylko dla tego, że nie chcę zostać po lekcjach. Mam ważniejsze sprawy, niż niańczenie Ciebie. - Warknęłam, wychodząc z pomieszczenia. Niech, się nie interesuje za dużo. Za sobą zatrzasnęłam drzwi, niech wie, że mnie wkurzyła. Szłam prosto korytarzem, gdy zadzwonił dzwonek. No tak, przecież koniec drugiej lekcji. Zauważyłam Zayn'a, który zbliżał się do kantorka nauczycielki, prawdopodobnie napewno! po kluczyk.
-Hey, Zaaay. - Przeciągnęłam literkę w jego imieniu, spoglądając na bruneta. Wziął od nauczycielki kluczyk i odwrócił się w moją stronę, łapiąc mnie za rękę.
 -Hej, mała co zrobiłaś ? - powiedział całując mnie w policzek, na przywitanie.
-Eee, tam. -Machnęłam ręką. - Byłam, u dyra i muszę oprowadzić jakąś laskę po szkole. - mruknęłam.
-Uhuhu, fajna? - zapytał ruszając brwiami, w górę i w dół. Wiecie o co chodzi.
-Głupia, cały czas zadaje jakieś pytania, strasznie irytująca. - fuknęłam . Chłopak puścił moją, rękę i wszedł do swojej szatni. Ja wyszłam całkiem ze szkoły, mam to gdzieś czy będę w kozie czy nie. Dość!
Wracam do domu!
Wróciłam do domu po godzinie, ta daleko mieszkam, najśmieszniejsze jest to, że szłam piechotą.
Drzwi były zamknięte. Pewnie ich nie ma, ciekawe gdzie są.
Ehh, trudno. Wyciągnęłam z pod wycieraczki, zawieszkę z czterema kluczami, dwa do domu (jeden na zapas), jeden do piwnicy, a ostatni do altanki.
Przekręciłam, metalowy kluczyk w drzwiach, i je otworzyłam.
Weszłam na werandę, ściągnęłam buty. I weszłam na korytarz, uprzednio zamykając drzwi od domu.
Gdy byłam na korytarzu mój telefon, zawibrował na otrzymanego Sms'a.

OD : Harry

Słyszałem, że weszłaś do domu, błagam Cię ubierz się jakoś elegancko, moi rodzice przyjechali. Jesteśmy w salonie/jadalni. xx

Eghhh, rodzice Hazzy, biznesmeni. Razem z całą ekipą w domu, udajemy, że jesteśmy na jakiś ważnych studiach. I wgl.

Weszłam po schodach jak najciszej, skierowałam się do mojego pokoju, a następnie do łazienki, która jest połączona z moim pokojem. Z szafy wyciągnęłam białą koszulę, krawat w biało-czarne paski, Louisa oczywiście.
W łazience szybko się ubrałam w przyszykowane ciuchy, i zajęłam się włosami. Rozczesałam moją grzywkę, która była zaczesana na prawy bok, włosy razem z grzywką, przedzieliłam na dwie części, zrobiłam przedziałek na środku. A końcówki włosów, lekko pofalowałam prostownicą. Z szafki, w łazience wyciągnęłam moje okulary, może mam małą wadę wzroku, ale ich nie noszę. Wole soczewki.
Założyłam okulary, z czarną oprawką, na kształt "zerówek".
Z szafki na buty, którą miałam w pokoju, wyciągnęłam czarne conversy. Które szybko założyłam, wychodząc z mojego pokoju, zamknęłam go. I szybko znalazłam się w salonie, w którym był stół z krzesłami, teraz była to jadalnia.
-Dzień dobry, nazywam się Wiktoria Horan. - Przedstawiłam się, i użyłam nazwiska Niall'a, ponieważ jest moim kuzynem. A nie chce ujawniać mojego nazwiska. Nie wiem, czy mnie znają.
-O! Matko, ojcze to jest moja przyjaciółka, która zamieszkuje z nami. -Harry, wstał z krzesła, i pokazał na mnie dłonią.
Uśmiechnęłam się tylko do nich, i usiadłam obok Harry'ego, na przeciwko jego rodziców.
-O, bardzo miło mi Cię poznać, Wiktorio. Może opowiesz nam, na jakiej uczelni się uczysz ?- zapytała się mnie matka Harry'ego.
-Mnie również miło panią, poznać. Chodzę na studia, humanistyczne w kierunku filozofii. -uśmiechnęłam się i zajęłam się jakże ciekawą konwersacją. Czujecie ten sarkazm?




♥♥♥♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz