† †
Chłopacy popatrzeli się na mnie, po czym wszyscy się na mnie rzucili. -ZRÓBMY MIŚKA! - wydarł się Lou, ał moje uszy. -Shh..-próbowałam coś powiedzieć ale, byłam owinięta silnymi ramionami, chłopaków. -Dobra.-mruknęłam. Nie wiem czy w ogóle to usłyszeli, odwzajemniłam uścisk. -Awww.. -zamruczał Lou do mojego ucha.
-Dobra! Koniec tego dobrego! - krzyknęłam wyrywając się z uścisku. -Idę się przebrać! -krzyknęłam i popędziłam w stronę mojego pokoju.
Zamknęłam za sobą drzwi i podeszłam do szafy, wyciągając obcisłe rurki, koszulkę z gorsetem i szybko się przebrałam.
Założyłam moje ulubione buty. - vansy.
Z dna szafy wyciągnęłam pistolet, taki mały aby go sobie "wsadzić" Jak to brzmi, zachęcająco. Mrach..
-Daj sobie siana. -warknęłam cicho.
Związałam włosy w wysokiego kucyka. Gotowa zeszłam na dół, chłopcy już na mnie czekali.
-Chłopaki! Zwarci i gotowi?! - krzyknęłam ze schodów.
-Tak jest panie kapitanie! - krzyknęli razem, zaśmiałam się i przeskoczyłam ostatnie schodki.
-Która godzina? - zapytał Liam. Spojrzałam na zegar wiszący w kuchni. -Mamy jakąś godzinę. Jakieś trzydzieści minut drogi, i obczajenie miejsca, z zewnątrz. Damy radę. - Mruknęłam nie spuszczając wzroku z zegarka.
Wyszłam z przed pokoju, skierowałam się na werandę, po moją czarną skórzaną kurtkę. Szybko ją ubrałam i wyszłam na ganek. Przed dom, z kieszeni wyciągnęłam paczkę papierosów. I odpaliłam jednego, czekając na chłopaków.
†
Liam POV.
-Ej, chłopaki jak myślicie, co z nią ? -zapytał Lou.
-Ehh, na razie jej nic nie jest, więc powinno być w porządku. - Wywnioskowałem.
-Nie martwcie się. Jest okej, nie drze ryja w nocy, więc możecie spać. Cieszcie się puki możecie. -Mruknął Zayn.
-Wychodzę zapalić . - dodał Zayn .
-Dobra chłopaki macie wszystko ? - zapytał Harry
-Eee, tak mam pistolet w kieszeni, i Lou powinien mieć pistolet hukowy. - powiedziałem patrząc się na chłopaków. - A Niall masz coś, coś ?-dodałem.
-E, tak mam pistolet. W sumie możemy iść. - powiedział blondas.
†
Zayn POV.
Wyszedłem na papierosa, tak aby się odstresować przed napadem.
Wychodząc z domu zauważyłem stojącą brunetkę opartą o futrynę przed schodami.
-Cześć. - mruknąłem obejmując brunetkę, w pasie. Położyłem brodę na jej ramieniu.
-Hej. - wymamrotała.
-Jesteś gotowa? Jak się czujesz?
-Eee, jest ok. - mruknęła wyrzucając skończonego papierosa przed siebie.
†
POV.
Wszyscy wyszli z domu, Harry i Morgan przedzielili się na dwie grupy. Louis, Liam i Harry jadą pierwszym samochodem, a Zayn, Niall i Morgan drugim. Oba samochody są sportowe.
Wszyscy zgodzili się na taki układ, więc nie tracąc czasu wsiedli do samochodów. Wszyscy pojechali jeden za drugim, po opustoszałych ulicach Londynu. O godzinie 23 byli pod wysokim wieżowcem. Który należał do milionera - Feniksa. Tak jak byli w dwu osobowych grupach, grupa Harry'ego zaszła tylne wyjście a grupa Morgan boczne. Tak aby nie rzucać się w oczy. Obie grupy były uzbrojone, a pistolety odblokowane.
Grupa Morgan POV.
Wszyscy, weszli bocznym wejściem następnie skierowali się na schody, aby wejść na ostatnie piętro. Musieli najpierw zniszczyć system kamer, a następnie zniszczyć ich cel. Feniksa.
Wszystko szło świetnie gdyby nie Mulaty. Ochroniarze Feniksa. Zayn zajął się jednym gorylem a Niall drugim.
Morgan POV.
Chłopacy zajęli się gorylami więc zaczęłam działać. Szybko wbiegłam na metalowe schody i przeskakiwałam je co drugi schodek. Tak dotarłam na ostatnie piętro Feniksa. Teraz które to drzwi? Jest ich multum a na dodatek wszystkie białe. Dobra nie ważne, zbliżyłam się do drzwi z napisem "Gabinet Feniksa" -No dobra, to nie było trudne. Przyłożyłam ucho do drzwi, następnie zaczęłam nasłuchiwać, słyszałam jakieś pojedyncze szmery, więc prawdo podobnie był tam sam. Co ułatwi mi sprawę. Dostałam wiadomość od Harry'ego.
OD : Harry
Zaparkujemy samochodem, w pobliskim lesie, wiesz gdzie. Stwierdziłem, że nie ma sensu czekać, skoro dacie radę. xx
Na szczęście zdążyłam wyciszyć telefon, w samochodzie jak jechaliśmy więc plus dla mnie.
Przestałam podsłuchiwać gdy usłyszałam skrzypienie krzesła, prawdopodobnie napewno, usiadł. Chwyciłam klamkę i pchnęłam drzwi.
-Dzień dobry, chciałam się zapytać o pracę. - Powiedziałam słodkim głosikiem, zamykając za sobą drzwi.
-Witaj, panienko proszę usiądź. Wiesz co będziesz robić? - zapytał ten stary, zboczeniec.
-Emm, nie bardzo, mógł by pan mnie oświecić ? - zapytałam uwodzicielskim głosem.
-Zapraszam, kochanie. - Odsunął się od biurka, gestem ręki wskazał na swoje kolana. Aha czyli tak się bawimy? Dobrze.
Wstałam z krzesła, kręcąc dupą jak ostatnia dziwka.
Już miałam siadać na jego kolana, zwinnym ruchem wyciągnęłam z pod kurtki pistolet przystawiając go do skroni tego bydlaka.
-Żegnaj. -upuściłam spust.
Było słychać tylko strzał, szybko weszłam w jego bazę danych na komputerze, sprawdzając konta bankowe, przelałam wszystkie pieniądze na nasz Gang. Złapałam szybko mój pistolet i ulotniłam się z miejsca "Przestępstwa".
Wybiegłam z wysokiego wieżowca, na miejsce gdzie mieliśmy się spotkać z chłopakami, dosłownie na przeciwko znajdował się ten lasek o, o którym Harry pisał w sms'ie.
Szybko biegłam po miedzy drzewami, puki nie ujrzałam naszego samochodu.
Zobaczywszy chłopaków, opartych o samochód. Krzyknęłam - Hej.
Zwolniłam biegu, następnie zbliżając się do chłopaków powolnym krokiem.
-Już dostaliśmy sms'a* dobra robota. - Powiedział Hazz, gdy tylko mnie zobaczył.
♥♥♥♥
* Chłopaki dostali sms'a z informacją o dokonanym przelewie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz